Boratynka – moneta, która przetrwała potop i stała się symbolem epoki
Mały miedziany krążek o nieregularnym kształcie, z ledwo widocznym napisem i nieco nieporadnym rysunkiem – na pierwszy rzut oka nie robi wrażenia. A jednak to właśnie ta skromna moneta, zwana boratynką, jest jednym z najbarwniejszych świadków burzliwych dziejów Rzeczypospolitej w XVII wieku. Choć dziś można ją nabyć za kilkanaście złotych, jej historia jest bezcenna – opowiada o wojnach, kryzysie, sprycie finansowym, a także o tym, jak państwo radziło sobie w obliczu katastrofy. W tym artykule przyjrzymy się bliżej boratynce, szelągowi miedzianemu Jana Kazimierza, który na zawsze zapisał się w polskiej numizmatyce i kulturze.
Kto był kim? Tytus Liwiusz Boratini – człowiek od miedzi
Wszystko zaczęło się w 1659 roku. Rzeczpospolita była wyniszczona potopem szwedzkim, wojnami z Rosją i Kozakami. Skarb państwa świecił pustkami, a zaległy żołd dla wojska sięgał astronomicznych sum. W tej dramatycznej sytuacji głos zabrał Tytus Liwiusz Boratini – włoski kupiec i bankier, który od lat związany był z Polską, a od 1658 roku dzierżawił mennicę krakowską [citation:11]. To on zaproponował rozwiązanie, które miało uratować finanse państwa: bicie drobnej monety miedzianej, która urzędowo miała wartość srebrnego szeląga, czyli ⅓ grosza polskiego [citation:11]. Sejm zgodził się na ten projekt, choć od początku było jasne, że wartość kruszcu w nowej monecie jest śmiesznie niska w porównaniu z jej nominalną wartością. Miedź była tania, a srebro drogie – różnica stanowiła zysk dla skarbu państwa, a także dla samego Boratiniego, który dzierżawił mennicę [citation:11]. Od jego nazwiska monety szybko zyskały potoczną nazwę – boratynki, która przetrwała do dziś [citation:11].
Potop szwedzki i kryzys monetarny – dlaczego boratynki powstały?
Potop szwedzki (1655–1660) był dla Rzeczypospolitej katastrofą o niespotykanej skali. Kraj został złupiony, gospodarka legła w gruzach, a skarbiec koronny i litewski opróżniono [citation:11]. Aby opłacić wojsko, które broniło granic, a często samo się buntowało z powodu braku żołdu, potrzebowano ogromnych sum pieniędzy. Srebra brakowało, ale miedzi – zwłaszcza z rodzimych złóż – było pod dostatkiem. Pomysł Boratiniego, choć kontrowersyjny, wydawał się w tej sytuacji jedynym możliwym wyjściem z zapaści fiskalnej [citation:11]. Sejm zezwolił na emisję miedzianych szelągów do określonej kwoty, ale Boratini – mając przed sobą szansę na ogromne zyski – szybko przekroczył dozwolony limit. Bito je w mennicy krakowskiej i ujazdowskiej (pod Warszawą) dla Korony, a później również w mennicach litewskich, takich jak Oliwa, Wilno, Kowno, Brześć i Malbork [citation:11].
W praktyce oznaczało to, że z jednego funta miedzi (około 405 gramów) Boratini bił około 300 szelągów, wartych urzędowo 100 groszy [citation:11]. 57 groszy trafiało do skarbu państwa, reszta stanowiła zysk dzierżawcy mennicy [citation:11]. Niestety, chciwość i trudna sytuacja państwa sprawiły, że emisje wymykały się spod kontroli. Boratynki zalewały rynek, prowadząc do inflacji i chaosu monetarnego. W 1664 roku za dukata trzeba było dać 195 groszy w srebrze, ale aż 270 groszy w boratynkach, co oznaczało, że za jednego dukata trzeba było wyliczyć 810 miedzianych szelągów, ważących ponad kilogram [citation:11].
Budowa i wygląd boratynek – jak je rozpoznać?
Mimo że boratynki były bitw w ogromnych ilościach, mają swoje charakterystyczne cechy, które pomagają je odróżnić. Dzieliły się na dwa główne typy: koronne i litewskie [citation:11]. Boratynki koronne na awersie przedstawiają głowę króla Jana Kazimierza w wieńcu laurowym. Wokół głowy widnieje napis IOAN. – CAS. REX (Jan Kazimierz Król), często przedzielony literami T.L.B – inicjałami Tytusa Liwiusza Boratiniego [citation:11]. W późniejszych emisjach zdarzały się odmiany bez tych liter lub z inną tytulaturą. Na rewersie koronnych boratynek znajduje się orzeł polski z tarczą herbową Wazów na piersiach. W otoku umieszczano napis SOLIDUS REGNI POLONIAE (szeląg Królestwa Polskiego) w różnych skrótach, np. SOLID. REGN – POLON, wraz z datą [citation:11]. Pod orłem często widniał herb podskarbiego wielkiego koronnego, Jana Kazimierza Krasińskiego – Ślepowron [citation:11].
Boratynki litewskie różniły się przede wszystkim rewersem. Zamiast orła przedstawiały Pogoni – symbol Wielkiego Księstwa Litewskiego [citation:11]. W otoku widniał napis SOLI.MAG.DVC.LIT. (szeląg Wielkiego Księstwa Litewskiego) i data [citation:11]. Awers początkowo był identyczny jak w przypadku koronnych, ale później zmieniały się inicjały Boratiniego. Na rewersie, pod Pogonią, umieszczano herb podskarbiego wielkiego litewskiego [citation:11].
Boratynki w obiegu – „zły szeląg” i bunty żołnierzy
Jak można się domyślić, monety tak dramatycznie różniące się wartością rzeczywistą od nominalnej nie mogły cieszyć się dobrą opinią. W społeczeństwie szybko zyskały miano „złego szeląga” – stąd do dziś w języku polskim funkcjonuje powiedzenie „Znać kogoś (coś) jak zły szeląg” oraz „Niewart złamanego szeląga” [citation:11]. Te zwroty doskonale oddają pogardę, jaką darzono te miedziane pieniądze.
Problemy z boratynkami nie ograniczały się jednak do sfery językowej. Żołnierze, którym płacono żołd w niepełnowartościowej monecie, byli wściekli. Ich niezadowolenie przerodziło się w bunty, a nawet w przyłączenie się do rokoszu Lubomirskiego (1665–1666) – jednego z najpoważniejszych buntów magnackich w historii Polski. Jednym z żądań rokoszan było właśnie zaprzestanie płacenia żołdu w boratynkach [citation:11].
Sytuacji nie poprawiała ogromna fala fałszerstw. Niska jakość monet i ich masowość sprawiały, że fałszerze mieli ułatwione zadanie. Szacuje się, że fałszerstwa stanowiły nawet około dziesiątej części całej emisji, która sięgnęła około 1,8 miliarda sztuk [citation:11]! Fałszerzom groziły tortury, obcięcie prawej ręki, przybicie jej na bramie miejskiej oraz ścięcie, ale perspektywa łatwego zysku była silniejsza od strachu [citation:11]. Współczesne badania skarbów z tego okresu potwierdzają skalę procederu – w skarbach z początku XVIII wieku odsetek fałszywych boratynek był kilkakrotnie wyższy niż w tych ukrytych bezpośrednio po emisji [citation:7].
Skarb z boratynkami – świadectwo burzliwych czasów
Do dziś w ziemi odnajdywane są skarby zawierające boratynki. Jednym z ciekawszych znalezisk jest skarb odkryty w 2020 roku w Ełku przez członków Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego „Jaćwież”. Na hałdzie ziemi z placu budowy natrafili na 680 srebrnych monet z pierwszej połowy XVII wieku, pochodzących z różnych krajów Europy, w tym także na polskie monety z tamtego okresu [citation:8][citation:12]. Znalazcy przypuszczają, że monety były ukryte w glinianym naczyniu przez kupca lub karczmarza. Najprawdopodobniej skarb został zakopany po 1652 roku – w okresie, gdy Ełk nawiedziła epidemia dżumy, a później miasto zajęli Szwedzi i spalili Tatarzy [citation:8]. To kolejny dowód na to, jak burzliwe były to czasy i jak często ludzie musieli ukrywać swoje oszczędności w obawie przed grabieżą.
Innym fascynującym znaleziskiem jest skarb z Idźków-Wykny na Podlasiu, który został przebadany przez naukowców. Składał się z 5810 monet, z czego 5804 to boratynki – zarówno koronne, jak i litewskie [citation:7]. Naukowcy ustalili, że skarb został ukryty prawdopodobnie w latach 70. XVII wieku, co świadczy o tym, że boratynki funkcjonowały w obiegu jeszcze przez wiele lat po zakończeniu ich emisji w 1668 roku [citation:7].
Współczesny rynek kolekcjonerski – czy boratynki są cenne?
Choć boratynki mają niezwykle bogatą historię, na rynku numizmatycznym nie osiągają zawrotnych cen. Ich nakłady były tak ogromne, że do dziś można je znaleźć w stosunkowo dużych ilościach. Cena pojedynczej boratynki w zależności od stanu zachowania waha się od kilku do kilkudziesięciu, rzadziej kilkuset złotych [citation:15]. Dla porównania, inne monety z XVII wieku, np. złote 80-dukatówki Zygmunta III Wazy, osiągają ceny sięgające 1,3 miliona euro [citation:4].
Mimo to boratynki cieszą się niesłabnącą popularnością wśród kolekcjonerów, zwłaszcza tych początkujących. Są stosunkowo tanie, łatwo dostępne, a przy tym mają niesamowicie ciekawą historię, która pozwala dotknąć epoki potopu szwedzkiego. Każdy miłośnik numizmatyki prędzej czy później sięga po boratynkę, aby uzupełnić swoją kolekcję monet polskich. To świetny punkt wyjścia do zgłębiania historii mennictwa w Polsce.
Podsumowanie – dlaczego warto mieć boratynkę w swojej kolekcji?
Boratynka to moneta, która w jednym krążku miedzi zamyka całą epokę – czasy wojen, kryzysu, ale także niezwykłej zaradności i sprytu finansowego. Jest to symbol czasów, gdy państwo musiało balansować między koniecznością przetrwania a zachowaniem zaufania obywateli do pieniądza. Dla kolekcjonerów to nie tylko przedmiot, ale także lekcja historii, która przemawia przez wieki. Choć jej wartość materialna nie jest oszałamiająca, wartość historyczna i kulturowa – ogromna. Jeśli szukasz monety, która ma duszę i opowiada historię – boratynka będzie strzałem w dziesiątkę.
Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą – posiadamy starannie wyselekcjonowane egzemplarze boratynek koronnych i litewskich w różnych stanach zachowania. Niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym numizmatykiem, czy dopiero zaczynasz swoją przygodę z kolekcjonerstwem, ta moneta z pewnością wzbogaci Twoją kolekcję i stanie się fascynującym tematem do rozmowy. Sprawdź nasz katalog już dziś i sięgnij po kawałek historii XVII-wiecznej Polski!







